Musmydło z Blank mydlarni

Witajcie!

Tajemnicą nie jest fakt, że lubimy odkrywać nowe kosmetyki, zwłaszcza te naturalne i dzielić się z Wami naszymi odkryciami. Tym razem trafiliśmy w naszych poszukiwaniach na Blank mydlarnię. Zaintrygował nas produkt o nazwie "musmydło" więc czym prędzej skontaktowaliśmy się z twórczynią marki, którą jest Iwona i w kilka chwil zdecydowaliśmy o obecności produktu w marcowym boxie BEyourself. Była to nasza pierwsza styczność z marką i najfajniejsze było poczucie bezpośredniego kontaktu, zaangażowania, pozytywnej energii płynącej z otrzymywanych wiadomości. Iwona miała odpowiedź na każde nurtujące nas pytanie, a nawet zaproponowała stworzenie edycji limitowanej specjalnie dla nas, z czego jak wiecie ochoczo skorzystaliśmy. A dodatkowo wszystko w swobodnej atmosferze, bez zbędnego "paniowania" :)

W nasze ręce trafiły dwa warianty musmydła. Pierwsze ze standardowej oferty Chilli Kawa, a drugie z edycji limitowanej Malina, które mogłyście znaleźć w naszym pudełku. Obydwa produkty zużyliśmy już mniej więcej w połowie dlatego wracamy do Was z opinią. Może akurat zastanawiacie się nad zakupem i nasze wrażenia pomogą Wam w dokonaniu decyzji.

Przede wszystkim musicie wiedzieć, że z założenia kosmetyki Blank mają być jak najbardziej naturalne - stąd pastelowe kolory i niewielki dodatek substancji zapachowych. Powiedziałabym, że są bardzo subtelne. Sprawdzą się idealnie jeśli nie lubicie intensywnych zapachów lub używacie po prysznicu produkt nawilżający, który intensywnie pachnie i nie chcecie żeby zapachy się mieszały. Osoby, które oczekują intensywnego zapachu, który pozostaje na skórze lojalnie uprzedzam, że mogą poczuć się zawiedzione.

Musmydło Chilli Kawa ma bardzo delikatny zapach, który kojarzy mi się z anyżowymi ciasteczkami. Jest jednak bardziej wytrawny, czasem wyczuwam w nim kakaową nutę. W tej kwestii zdecydowanie wygrywa musmydło z edycji limitowanej, a podoba mi się tym bardziej im dłużej go używam. Nie wiem czy odgadłabym, że to Malina. Dla mnie to woń słodkiej mięty z przyjemną roślinną nutą, a gdzieś w tle rzeczywiście wyczuwam owoce. Niemniej tak jak wspomniałam bardzo polubiłam zarówno zapach, jak i pastelowy kolor malinowej wersji.

Największym plusem jest konsystencja produktu. To przyjemny w dotyku, dość treściwy mus. Łatwo nabrać odpowiednią ilość i rozprowadzić go na ciele tworząc delikatną piankę. 

W ofercie Blank mydlarni znajdziecie również inne rodzaje musmydeł takie jak: Pieprzny Pomarańcz, Limo-Szał, Czarna Lawenda, a w chwili obecnej także edycję limitowaną Champagne. Jak się zapewne domyślacie do odkrycia pozostało jeszcze wiele produktów Blank i pewnie to nie ostatnia nasza przygoda z tą marką :)

Póki co zapraszam Was na stronę: blankmydlo.pl

Ewelina

1 Komentarze
star_rateOcena artykułu 5
Naturalne świece sojowe Biotika

Witajcie!

Szczerze przyznaję, że zamieszczenie wpisu planowałam już zdecydowanie wcześniej, ale mniej więcej dwa tygodnie wcześniej dopadła mnie infekcja i zatoki odmówiły współpracy :) W efekcie dopiero dziś możecie go przeczytać. Uwierzcie mi, że próba opisania zapachu świec z pamięci, gdy zupełnie nic się nie czuje było niewykonalne :)

Świece Biotika zagościły w naszym pudełku w grudniu i to dwukrotnie. Znajdowały się zarówno w edycji standardowej, jak również w specjalnej edycji świątecznej boxa BEyourself. W pierwszych słowach warto podkreślić, że to naturalne świece, które powstają z ekologicznego, niemodyfikowanego wosku sojowego z użyciem knotów bawełnianych i kompozycji zapachowych najwyższej jakości. Mogłyście poznać kilka wyjątkowych zapachów takich jak: Cynamonowa Pomarańcza, Paczula i Piżmo, Słodka żurawina, Waniliowy Mus. Jeśli polubiłyście biotikowe produkty równie mocno jak ja i zastanawiacie się jakie zapachy wybrać kolejnym razem to zapraszam Was do zapoznania się z moimi wrażeniami dotyczącymi dwóch aromatów, które trafiły w moje ręce :)

WIOSENNY KWIAT - to śliczne maleństwo trafiło do mnie w prezencie od dziewczyn z Biotiki sprawiając mi ogromną radość! Jest przyjemnym oderwaniem od zimowej aury...Gdybym miała nadać nazwę tej świecy byłoby to bez wątpienia "Przedwiośnie". Czuję w nim przede wszystkim chłodne, odprężające kwiatowe nuty konwalii. Jest to w moim odczuciu zapach białych, delikatnych pąków. Nie jest przy tym w żadnej mierze duszący - wręcz przeciwnie - jest świeży i wyważony. Przynosi mi na myśl topniejący śnieg z którego wyłaniają się pierwsze wiosenne kwiaty.

PORANNA KOFEINA - gdybym miała wybrać jeden jedyny zapach z oferty to z pewnością byłby to właśnie ten! Dlaczego? Bo uwielbiam kawę i "jadalne aromaty", a ten jest naprawdę wspaniały. Mam słabość do kawowych nut i często są pierwszymi, które wyszukuję. Tutaj śmiało mogę napisać, że to najładniejszy kawowy zapach, który kiedykolwiek zamówiłam. To również ulubiony zapach Łukasza. Nie jest to typowy, wytrawny zapach kawy. Jest bardziej deserowy :) I znowu chyba najbardziej trafna byłaby wizualizacja zapachu :) Tym razem zapalam świecę, zamykam oczy i widzę...hmm...ciężko się zdecydować...może tiramisu...a może ogromną latte z brązowym cukrem :)

Koniecznie wpadnijcie do sklepu Biotiki znaleźć Wasz ulubiony zapach!

https://biotika.pl/pl/sklep/

Udanego dnia!

Ewelina

0 Komentarze
star_rateOcena artykułu 0
Sape, czyli o marce tworzonej z pasją

Dzień dobry :) 

U nas nieustannie trwają prace nad zawartością grudniowego pudełka. Czasu jest mało gdyż zostało nam zaledwie parę dni na dokonanie ostatecznego wyboru produktów do pudełka i ich zamówienie, by wszystko dotarło na czas. Wiemy też, że liczycie na dodatkową, limitowaną edycję w związku z tym staramy się podwójnie, aby Was nie zawieść. Koniecznie trzymajcie za nas kciuki! :)

Wpadam w międzyczasie, aby opowiedzieć Wam nieco na temat marki Sape, która pochodzi z miejscowości Kęty, a tworzą ją Pani Karolina i Pani Paulina. Domyślam się jednak, że w tle skrywają się jeszcze inne osoby, które wspierają markę i kibicują jej rozwojowi. Warto wspomnieć, że kosmetyki Sape nie są testowane na zwierzętach, powstają z naturalnych składników, są przebadane dermatologicznie, a każdy z nich jest produkowany ręcznie. Z takich prozaicznych rzeczy, aczkolwiek niezmiernie ważnych dodam jeszcze, że na plus jest również terminowość i dbałość o odpowiednie zabezpieczenie przesyłki przed uszkodzeniem. 

W listopadowym BEyourself mogłyście znaleźć produkt tej firmy, a mianowicie serum pod oczy Młodość. W jego składzie znajdziecie nierafinowane oleje w połączeniu ze składnikami aktywnymi takimi jak koenzym Q10, witamina C, E oraz retinol. Jakie są moje wrażenia? Powiem szczerze, że zwracam dużą uwagę na zapach produktu, lubię gdy jest przyjemny zwłaszcza gdy nakładam produkt na noc i jest to dla mnie zarazem pewien rytuał, chwila relaksu. W związku z tym na początku byłam nieco zawiedziona, że produkt jest bezzapachowy. Po dłuższym stosowaniu muszę jednak przyznać, że jeśli chodzi o produkt przeznaczony do delikatnych okolic oczu - brak zapachu jest plusem tego serum. Kolejny plus, a w zasadzie pierwszy, który dostrzegłam od razu przeglądając ofertę marki to jego opakowanie wyposażone w trzy masujące, metalowe kuleczki, którego używanie jest naprawdę przyjemne. Kuleczki łatwo suną po skórze, a umieszczenie opakowania w lodówce chwilę przed aplikacją sprawia, że stają się chłodne i dają poczucie ulgi. Doceniam to szczególnie po wielogodzinnej pracy przy komputerze. Serum stosuję regularnie i odpowiada mi jego działanie. Mam wrażenie, że skóra w okolicach oczu jest nieco gładsza i nawilżona. Stwierdziłam więc, że skoro sprawdziło się jako produkt pod oczy, gdzie skóra jest szczególnie wrażliwa i delikatna to tym bardziej nie zaszkodzi nakładanie go na całą twarz :) Szczerze polecam używać je w taki sposób zwłaszcza, że jest bardzo wydajne, a pojemność to aż 15ml.

Zdradzę Wam również, że nie jest to koniec naszej przygody z kosmetykami tej marki i już w grudniu znajdziecie w BEyourself kulę kąpielową w wersji kokosowej lub czekoladowej :) 

No nic, uciekam z powrotem do innych obowiązków, a Wam polecam zajrzeć do sklepu Sape

https://sklep.sape.com.pl/

Pozytywnego dnia!

Ewelina

0 Komentarze
star_rateOcena artykułu 0
GoNature - o naturalnej marce, która skradła Wasze serca!

Witajcie! :)

Przyznaję, że takie wpisy jak ten tworzy się z czystą przyjemnością. Dlaczego? Bo odkrywanie nowych marek kosmetyków naturalnych jest niewątpliwie pozytywną składową projektu BEyourself. Radość jest podwójna, gdy okazuje się, że mimo anglojęzycznej nazwy odkryte perełki kosmetyczne produkowane są w Polsce!

Marka GoNature pochodzi konkretnie z Poznania i powstała z wiary w potęgę natury, aby czerpać z niej to co najlepsze. W chwili obecnej w ofercie firmy znajdziemy Masło multiunkcyjne EMOLIO, które mogłyście znaleźć w najnowszej, listopadowej edycji naszego pudełka oraz Olejek ultranawilżający EMOLIO, a także zestaw skomponowany z dwóch powyższych produktów, które pozwalają zadbać o właściwy poziom nawilżenia skóry. Wiemy również, że trwają prace nad wprowadzeniem nowości czemu szczerze kibicujemy!

W wegańskich kosmetykach GoNature znajdziecie wyłącznie naturalne i bezpieczne składniki. Warto podkreślić, że produkty są skierowane do całej rodziny, w tym również dzieci.

Cieszymy się, że masło multifunkcyjne tak bardzo się Wam spodobało i trafiło do nas w komentarzach i wiadomościach wiele pozytywnych opinii na jego temat! Zdradzimy, że nasza reakcja na pierwszy kontakt z tym kosmetykiem była równie ekspresyjna :) Po pierwsze produkt zapakowany jest dodatkowo w uroczy kartonik, który skrywa klasyczne opakowanie w stonowanej kolorystyce. Po wtóre zawartość słoiczka jest naprawdę obłędna! Po uniesieniu wieczka wyczuwam śliczny, bardzo przyjemny zapach. Czy to zapach pomelo? :) Nieco je przypomina, ale dla mnie znacznie słodsze i bardziej dojrzałe, nie tracąc przy tym orzeźwiającej nuty! Trochę jak cytrusowe cukierki! Patrząc na konsystencję obawiałam się, że będzie tłuste i trudne w rozsmarowaniu ale nic z tego. Wystarczy, że nie przesadzicie z ilością i nabierzecie dosłownie odrobinę, a w kontakcie ze skórą masło momentalnie zacznie się roztapiać i bez problemu wystarczy na nawilżenie znacznej powierzchni skóry czyniąc ją aksamitną i delikatnie pachnącą. Minimalna ilość zastępuje u mnie krem ochronny do twarzy i idealnie sprawdza się na jesienne spacery.

Jak widzicie na zdjęciu miałam już okazję przetestować również olejek :) Muszę Wam powiedzieć, że mimo iż masło od początku było moim faworytem ze względu za zapach i konsystencję, to olejek jest równie dobry. Używam go do twarzy na noc zamiennie z produktem innej marki, który również gościł ostatnio w BEyourself (o tym wkrótce w kolejnym wpisie). Produkt ma delikatny zapach lawendy, który mimo moich obaw jest naprawdę subtelny i po chwili aromatycznego relaksu znika, a rano po przebudzeniu skóra jest mięciutka i nawilżona.

Po więcej szczegółów zapraszam Was serdecznie na stronę, gdzie możecie również dokonać zamówienia:

https://gonature.pl/pl/

Ewelina

0 Komentarze
star_rateOcena artykułu 0
Kilka słów o Kostce Mydła :)

 Witajcie 😊

Ponieważ to mój pierwszy, dłuższy tekst, który znajdzie się na blogu BEyourself liczę na Waszą wyrozumiałość. Co prawda nie będą to dzieła literackie, a raczej krótkie wpisy, recenzje, spostrzeżenia. Niemniej jednak mam nadzieję, że zechcecie tu czasem zajrzeć.

Zacznę od oczywistości, ale posiadanie własnej firmy to naprawdę nie są ciągłe wakacje. Zwłaszcza mikroprzedsiębiorstwa, które dopiero wchodzi na rynek, o którym nikt nie słyszał, bez nawiązanych relacji biznesowych. Codziennie mnóstwo nowych wyzwań, ale też satysfakcji, gdy zdajecie sobie sprawę, że mimo trudności udało się Wam osiągnąć nawet najmniejszy pozytywny efekt. Tym bardziej szanuję i podziwiam małe firmy kosmetyczne, które działają na polskim rynku, rozwijają się, tworzą nowe receptury.

Dziś chciałabym Wam powiedzieć parę słów o jednej z takich firm. Jej produkty znalazły się w naszym pierwszym, sierpniowym pudełku BEyourself i mam nadzieję, że zagoszczą jeszcze nie raz. Mam niesamowity sentyment do tej marki ze względu na fakt, że była to pierwsza firma z którą nawiązałam współpracę. Mowa mianowicie o Kostce Mydła. Właścicielką marki jest Pani Kasia i jak sama podkreśla – Kostka Mydła powstała z potrzeby i chęci tworzenia. Niech nie zmyli Was ta nazwa, bo nie oznacza bynajmniej, że mydło jest jedynym produktem, który znajduje się w jej ofercie. Oprócz niego asortyment stanowią również między innymi peelingi, hydrolaty, musy do ciała czy kule kąpielowe. Muszę Wam zdradzić, że mimo iż nie znam Pani Kasi osobiście, to naprawdę w każdym mailu, który przesyła, można odczuć pasję do tego co robi i troskę o najmniejsze szczegóły.

Musicie wiedzieć, że czasem zatrzymuję się nieco dłużej przy składach kosmetyków. Lubię, gdy skład jest prosty, moja skóra po prostu lubi naturalne kosmetyki. Z drugiej strony zdarza mi się, że przymykam oko na skład produktu, który nie jest idealny. W końcu wnętrze jest ważne, ale same przyznacie, że ładny zapach i zachęcający wygląd mogą czasem zaowocować dłuższym zauroczeniem…Przejdźmy jednak do meritum 😊 Cieszę się, ponieważ w ofercie Kostki Mydła znalazłam swoje ulubione produkty, które łączą naturalność, zapach i wygląd, który mi odpowiada. Mój ulubiony produkt znajdziecie w pudełku wrześniowym i liczę na to, że Wam spodoba się równie mocno 😊 Jestem ciekawa czy znałyście tę markę wcześniej? Czy używałyście jej produkty? No i oczywiście jak spodobały się Wam kule do kąpieli, które miałyście okazję przetestować? Pozostawiam poniżej link do sklepu internetowego z pełną ofertą marki.

https://kostkamydla.pl/sklep/

Ewelina

0 Komentarze
star_rateOcena artykułu 0
BEyourself - Prolog

Witamy Cię na naszej stronie! :)

Cieszymy się, że trafiłaś na nasz blog.

Wkrótce rozpoczniemy zbieranie zamówień na pierwszą edycję pudełka BEyourself

której wysyłka planowana jest na pierwszą połowę sierpnia.

Już niedługo więcej informacji, dlatego zachęcamy Cię do odwiedzania nas

na naszym Facebooku oraz do zapisania się na newsletter.

Pozdrawiamy, 

Zespół BEyourself

0 Komentarze
star_rateOcena artykułu 0